Karolina Startek: Czuję się wspaniale!

Karolina Startek: Czuję się wspaniale!

O kulisy finałowego pojedynku zapytaliśmy Karolinę Startek, skipa drużyny KKC First Aid, która wygrała kilka dni temu turniej w Bełchatowie.

 

Michał Chudziński: Wielkie gratulacje wygrania turnieju w Bełchatowie! Jak się z tym czujesz?

Karolina Startek: Dziękuję w imieniu całej drużyny. Czuję się wspaniale, choć nadal trudno w to uwierzyć.

Jak przebiegał finałowy pojedynek?

Walka była bardzo wyrównana. W każdym endzie toczyła się zacięta wymiana kamieni z błędami i świetnymi zagraniami z obydwu stron. Przebieg gry nie wskazywał jednostronnie na żadną z drużyn, a przed ostatnim endem na tablicy zawisł remis. Rozstrzygnięcie przyniósł dopiero ostatni kamień meczu – trudno o lepszy scenariusz na finał.

W dwóch ostatnich meczach to przeciwnicy byli faworytami, jak do nich podeszłyście?

Z dużą dozą pokory, ale starałyśmy się nie deprymować tym faktem i skupić na własnej grze. Ostatecznie to żadna ujma przegrać z faworytem. Osobiście zawsze cieszę się na mecze z lepszymi od nas przeciwnikami, bo to najlepszy sposób na naukę.

fot. PCS Bełchatów

Czy jako skip zaplanowałaś jakąś specjalną strategię?

Miałyśmy pewne założenia strategiczne, które w dużej części udało się zrealizować. Operacyjnie postanowiłyśmy skoncentrować się na jak najlepszym wykonaniu zagrań z naszej strony zostawiając troskę o wynik na dalszym tle. Jestem bardzo dumna z postawy całej drużyny w turnieju, rezultat końcowy przeszedł nasze najśmielsze oczekiwania.

Czy pokonanie w trakcie turnieju dwóch męskich drużyn z KKC dodało wam pewności siebie?

Z pewnością zyskałyśmy cenne punkty w tych meczach, bo bez nich nie dotarłybyśmy do finału, tak więc dziękujemy za wkład w naszą wygraną. Z kolegami z klubu często mierzymy się na treningach, a wbrew pozorom, takie mecze na turnieju są trudniejsze i ich wyniki bywają zaskakujące. Dobre zagrania na pewno dodają pewności siebie, jakkolwiek wygrane z drużynami z klubu cieszą troszkę mniej, gdyż zawsze kibicujemy krakowskim drużynom.

 Ostatnie turnieje nie były dla Was zbyt udane, co zmieniłyście przed zawodami w Bełchatowie?

Początek sezonu nie składał się dla nas zbyt dobrze jeśli chodzi o treningi, było to bardzo odczuwalne podczas pierwszych dwóch turniejów, eksperymentowałyśmy też z pozycjami zawodniczek. Przed Bełchatowem udało nam się wreszcie wybrać na trening do Pawłowic, a kluczem do sukcesu okazał się powrót do ustawienia z zeszłego sezonu.

fot.PCS Bełchatów

Jest to Twój piąty sezon uprawiania curlingu, w tej drużynie trzeci – czy planowałaś wygrać pierwszy turniej właśnie w takim czasie?

Nie robiłam takich planów, to sport drużynowy i w rachubę wchodzi wiele rzeczy niezależnych od pojedynczej osoby. W tym, najbardziej istotne, dotyczące dobrych warunków do trenowania, a w tej kwestii niestety cały czas istnieje wielki niedosyt w Krakowie.

Jakie cele teraz wyznaczysz sobie i drużynie?

Cały czas personalnie i drużynowo stawiamy na naukę i poprawę gry, bez presji na wyniki. Jak to w sporcie, wahania formy się zdarzają, zwłaszcza w przypadku tak mało doświadczonej drużyny, jak nasza. Przed nami bardzo dużo pracy aby dobre wyniki zdarzały się częściej – oby tylko było gdzie trenować i zapał nie gasł!

Dziękuję za rozmowę i jeszcze raz gratuluję!

Dziękuję.

fot. PCS Bełchatów

O autorze

Michał Chudziński - Rzecznik Prasowy - Krakowski Klub Curlingowy - michal.chudzinski@kkc-curling.pl