Krzysztof Kawecki: pozytywny prognostyk na kolejne sezony

Krzysztof Kawecki: pozytywny prognostyk na kolejne sezony

Swoje zmagania w tym sezonie, w męskich rozgrywkach Polskiej Ligi Curlingu, zakończyła drużyna reprezentująca Krakowski Klub Curlingowy – KKC Krakofsky. W ramach podsumowania, do rozmowy zaprosiliśmy skipa – Krzysztofa Kaweckiego.

Michał Chudziński: 11 punktów w 11 meczach i miejsce w środku mocnej stawki PLC to solidny wynik – jesteście z niego zadowoleni?

Krzysztof Kawecki: Z pewnością tak. Taki właśnie cel stawialiśmy sobie przed rozpoczęciem Ligi. Planem minimalnym było oczywiście utrzymanie się, natomiast osiągalnym – miejsce w środku tabeli. Jak zauważyłeś, rozgrywki PLC zgromadziły niemal wszystkie najsilniejsze drużyny męskie w Polsce, więc 6-7 miejsce, które uzyskaliśmy w tak zacnym gronie, to dobry rezultat. Daje nam pozytywny prognostyk na kolejne sezony. Cieszy nas też fakt, że jesteśmy w stanie odnosić zwycięstwa w meczach z faworytami.

Potrafiliście wygrać mecz z triumfatorem – ŚKC Marlex, ale przytrafiła się też porażka ze spadkowiczem z Bełchatowa, skąd takie wahania?

Bardzo dobre pytanie (uśmiech). Będziemy to oceniać podczas podsumowania sezonu, niemniej, już teraz kilkoma obserwacjami mogę się podzielić. Przede wszystkim mieliśmy spore problemy związane z adaptacją do warunków na „wyjazdowych” torach. Z trzech rozegranych w Bełchatowie i Gdańsku spotkań nie przywieźliśmy ani jednego punktu, mimo że w dwóch meczach spotykaliśmy się z teoretycznie słabszymi drużynami. Nasz „domowy”, pawłowicki tor jest generalnie szybki, natomiast oba pozostałe były podczas naszych spotkań dość wolne, do czego nie potrafiliśmy się przyzwyczaić. Przy niskiej skuteczności zagrań nie mogliśmy więc narzucić „swojej” gry, co w efekcie prowadziło do porażek. Z drugiej strony, obrana przez nas taktyka przy zadowalającej skuteczności pozwalała nam wygrywać z faworytami, takimi jak wspomniany ŚKC Marlex czy KS Juniorzy, tak więc ogólne założenia są prawidłowe, a pracować musimy nad wykonaniem.

Który mecz wspominacie najmilej, a który najgorzej?

Myślę, że każdy zwycięski będziemy miło wspominać. Co do tych, które możemy szczególnie wyróżnić, wspomnę o pierwszym w ogóle, inaugurującym całą Ligę spotkaniu z Pawer Rendżers, czy omawianym przez nas już meczu z ŚKC Marlex. W kwestii tych mniej przyjemnych wspomnień, to przychodzi mi na myśl potyczka z Super Cool Commando – ze względu na okołotorowe perypetie… ale kto by się tym przejmował na dłuższą metę.

Jak oceniasz sam pomysł i organizację pierwszego sezonu Polskiej Ligi Curlingu?

Pomysł oceniam znakomicie! Kiełkował on już wśród curlerów od kilku sezonów, do czego – nieskromnie chwaląc własne podwórko – z pewnością przyczyniła się również popularność najstarszej w Polsce Ligi KKC. Niemal połowa męskich drużyn PLC ma przecież za sobą przeszłość w naszych rozgrywkach. Niemniej, czapki z głów przed organizatorami, ponieważ w ciągu kilku miesięcy od faktycznego rozpoczęcia swej działalności doprowadzili do powstania ogólnokrajowych, regularnych zmagań, jakich w polskim curlingu jeszcze nie było. Zapewne wiązało się to ze sporym wyzwaniem tak koordynacyjnym jak i logistycznym. Szczególnie chciałbym również wyróżnić obsługę toru w Pawłowicach, gdyż bardzo często – gdy tylko pozwalała na to temperatura powietrza – był on przygotowywany znakomicie, pozwalając na grę niemal jak na zamkniętych obiektach. Do tego dochodziły pomiary czasu i ciekawostki statystyczne w wersji „na żywo” – oby tak dalej!

KKC Krakofsky jest drużyną z najdłuższym stażem w Krakowie, ty dołączyłeś do niej w poprzednim sezonie i po niedługim czasie przejąłeś funkcję skipa. Jak do tego doszło?

Właściwie funkcję skipa objąłem już od inauguracji naszego wspólnego grania, co również dla mnie było początkowo zaskoczeniem ze względu na fakt, że to ja „wchodziłem” z zewnątrz do istniejącego już zespołu. Na przedsezonowych spotkaniach omawialiśmy oczywiście i tę kwestię, niemniej Karol, Arek i Sebastian w tym względzie byli wyjątkowo zgodni i nieustępliwi (uśmiech). Nie jestem jednak typem skipa autorytarnego – o obliczu drużyny decyduje każdy z nas, wspólnie też wypracowujemy założenia taktyczne i strategiczne. Ode mnie zależy realizacja i meczowe trzymanie tej taktyki w ryzach.

Czy jesteście zgrani już w 100%? 

W dużym stopniu jesteśmy już zgrani, czemu również przysłużyła się Polska Liga Curlingu. Jednak na pewno nie jesteśmy jeszcze „dogadani” na 100%. Pytanie, czy w ogóle będziemy – bo do ideału dążyć trzeba, ale czy jest osiągalny? Im więcej gramy, tym więcej obserwacji i doświadczeń mamy, a więc i materiału do pracy.

Jakie plany na resztę sezonu i kolejny?

W najbliższy weekend udajemy się do Pragi na Leticy Kameny [turniej rozpoczął się wczoraj - przyp. red.]. W związku z odwołaniem Silesian GP będzie to raczej nasz ostatni tej klasy turniej w tym sezonie. Poza nim czekają drużynę jeszcze zawsze przyjemne i nie mniej angażujące zmagania w Katowicach… i to by było chyba na tyle co do planów. Jeśli chodzi o kolejny sezon, to za wcześnie jest jeszcze na decyzje, będziemy w przerwie wakacyjnej przygotowywać plan działania.

Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia w dalszej części sezonu.

Dziękuję i wzajemnie życzę „dobrej gry”!

_

KKC Krakofsky jest męską drużyną Krakowskiego Klubu Curlingowego, od zeszłego sezonu występującą w składzie: Sebastian Chojnacki, Karol Nowakowski, Arkadiusz Solecki, Krzysztof Kawecki. Podczas rozgrywek PLC  skład był uzupełniany przez Marcina Marka oraz Bartłomieja Schmidta.

O autorze

Michał Chudziński - Rzecznik Prasowy - Krakowski Klub Curlingowy - michal.chudzinski@kkc-curling.pl